Rewolucja internetowa - Marcin Matuzik


Od rewolucji „Solidarności” i upadku Muru Berlińskiego minęło 20 lat. Ale równie ważna rewolucja, choć mniej widoczna rozpoczęła się kilka lat później.


Media dla ludu


W 1995 roku swoją premierę miała pierwsza przeglądarka internetowa, dzięki której zarezerwowany dla wojskowych i naukowców Internet stał się dobrem powszechnie dostępnym. Następstwem tego wydarzenia jest sytuacja, w której media stały się dostępne dla każdego w sposób do tej pory niespotykany. Każdy z nas może być nie tylko konsumentem, ale i twórcą przekazu. Rewolucja technologiczna powoduje, że kontrola nad przepływem myśli staje się praktycznie niemożliwa, prawo do wolności wypowiedzi, które wywalczyliśmy w roku 1989 zostałoby i tak prawdopodobnie wymuszone postępem cywilizacji. Zaangażowanie reżimów Chin i Białorusi w kontrolę Internetu jest silne, ale pojawianie się luk w szczelnym systemie daje nadzieję, że zdane jest na porażkę Rozwój Internetu i telefonii komórkowej powoduje, że inne są nawyki w komunikowaniu się ludzi, pod wpływem rewolucji zmienia się język, zmienia się rynek mediów, co dodatkowo przyspiesza kryzys ekonomiczny. Rewolucja, której efektem jest upadek bądź ewolucja starych mediów, powoduje też zmianę stosunków międzyludzkich, telefon stacjonarny nie jest centrum komunikacji w rodzinie a każdy, nawet uczeń podstawówki ma osobiste środki komunikowania: komórkę, komunikator, email. Pod wpływem tej rewolucji zmienia się język i sposób myślenia. Powstaje inteligencja epoki gogle. Googleinteligencja to nie Okularnicy z wiersza Osieckiej lub naukowcy w marynarkach w kratkę. To zwykli ludzie poszukujący na codzień w sieci praktycznych informacji, bo nie muszą już pamiętać ich, ze względu na łatwy do nich dostęp.


Zawód dziennikarz


Media przestają być czymś elitarnym tak samo jak zawód dziennikarza. Dziennikarzem może zostać praktycznie każdy, kto chce. Jeśli weryfikuje prawdziwość przekazu, który publikuje de facto nim jest. Dziennikarz przestaje być zawodem, staje się funkcją, podobnie jak w XX w stało się to z zawodem kierowcy, dziś obok kierowców zawodowych prowadzących samochody są miliony. Zostają oczywiście dobrze opłacani dziennikarze zawodowi. Jednak zawód ten przestaje być elitarny.


Tajemnicze słowo konwergencja


Marshall McLuhan uchodzi za patrona rewolucji cyfrowej. Zdaniem Henry’ego Jenkinsa, autora ksiązki „Kultura Konwergencji”, za proroka konwergencji, zjawiska, które zmienia świat, należy uznać, Ithela de Sola, politologa z Massachusetts Institute of Technology. Jego książka Technologies of Freedom, jako pierwsza opisywała konwergencję jako siłę powodującą postęp. Jako jedną z sił mającą ten sam efekt podaje także w książce „Świat jest płaski” Thomas L. Friedman. Inne siły, które jego zdaniem powodują zmiany w świecie to: globalizacja, unie walutowe oraz uploading, czyli sytuacja, w której to głównie użytkownicy, a nie właściciele medium, są autorami treści. Konwergencja to upodobnienie do siebie zachowań różnych gatunków roślin i zwierząt niespokrewnionych ze sobą. Termin ten z nauk przyrodniczych, coraz częściej stosuje się do mediów, które niespokrewnione technicznie pełnią podobne funcje, np. prasa drukowana i Internet lub telewizja i Internet.


Upadek ortografii


Marshall McLuhan twierdził, że powstanie druku spowodowało ujednolicenie się języków narodowych, zanikły języki pogranicza na poziomie przekazu oficjalnego. To z kolei doprowadziło jego zdaniem, poprzez zwiększenie napięć, do powstania XX wiecznych totalitaryzmów. Internet w epoce konwergencji powoduje wprawdzie odwrotny proces, czyli powstawanie różnorodnego w formie języka widocznego w wielu miejscach, jednak dalej kanonicznym językiem jest język zachowujący normy. Ciekawym przykładem niezachowującego norm języka jest serial rysunkowy Włatcy Móch nadawany w TV4, który dla żartu propaguje nieortograficzną pisownię.


Rewolucja społeczna


Ostatni kryzys przyspieszył upadek wielu tradycyjnych mediów. Zmienia się w sposób zasadniczy sposób komunikowania się między ludźmi. Dochodzi do rewolucji cywilizacyjnej. Aleksander Bard i Jan Soderquist w „Netokracji” wieszczą, że rewolucja, której przyczyną jest Internet i telefonia komórkowa spowoduje powstanie nowych klas społecznych: Netokratów – klasy panującej i Konsumarian – nowy proletariat internetowy. By odnieść sukces nie potrzeba mieć ziemi jak Feudałowie lub fabryk jak Burżuazja tylko pomysł na zaistnienie w wirtualnym świecie. Wtedy stajemy się netokratami. Konsumarianie zastępują z kolei proletariat i chłopów pańszczyźnianych.


Na tle tej rewolucji w Polsce trwa debata o kształcie mediów publicznych. Mediów, które rewolucja cywilizacyjna i jej owoce: Internet i telewizja cyfrowa zmarginalizują. Równie dobrze można by dyskutować dziś o kształcie Karty Woźnicy bądź zasadach ruchu po drogach dla rycerzy. Tylko czy któryś polityk odważy się o rewolucji, która dzieje się po cichu powiedzieć na głos, tak jak Joanna Szczepkowska o tym, że 4 czerwca 1989 skończył się w Polsce komunizm?


Alexander Bard i Jan Soderqvist piszą w “Netokracji”, że na efekty rewolucji spowodowane powstaniem nowej technologii należy czekać nawet kilkaset lat. Jako przykład podają wynalezienie druku przez Gutenberga, które dało w pełni efekt w postaci żywej wymiany myśli dopiero w oświeceniu. Rewolucja spowodowana rozwojem telefonii komórkowej i Internetu trwa zaledwie kilkanaście lat. To właśnie tworzenie treści przez użytkowników na równi z zawodowymi dziennikarzami jest istotą aktualnej rewolucji. Zostawiamy w Internecie coraz więcej danych, nie będąc niekiedy świadomymi tego, jakie to ma efekty.

Marcin Matuzik